niedziela, 16 lutego 2014

Rozdział II cz.1

Witamy ponownie ;-;
Ojciec odwrócił się, sięgając po pilota. Bez wahania skorzystałam z chwili jego nieuwagi i zsunęłam z kanapki ostatni plaster niechcianej szynki na podłogę, po czym zabrałam się do jedzenia chleba. Łypnęłam na dół, ale oczywiście zamiast plasterka szynki już nie było. Był za to owczarek niemiecki z oczami wgapionymi w kanapkę. Zapewne to, co dostał mu nie wystarczało, ale przemknęła mi myśl, że jada lepiej ode mnie.
Wyniosłam talerze do kuchni, po czym wbiegłam po schodach do swojego pokoju. Był prawie tak samo mroczny i ponury, jak reszta domu. Ojciec nie zgodził się, niestety na pomalowanie ścian na kolor inny, niż kremowy i beżowy. Tak więc, zostawiliśmy wszystko w stanie pierwotnym.
Weszłam i chwyciłam laptopa. Przez moment się wahałam, a potem weszłam na stronę szkoły, do której miałam jutro pójść. Przez moment surfowałam po internecie, chłonąc informacje, a potem całkiem się znudziłam. Spojrzałam na zegarek w dolnym rogu ekranu. Dziesiąta czterdzieści pięć. Być może styl naszego życia został nieco zaburzony, ale na pewno nie zapomnę wygonić Setha na dwór o jedenastej. Do tego czasu krzątałam się po domu, nie robiąc nic. Potem, punktualnie o jedenastej wypchałam Setha za drzwi. Potem wróciłam się po niego ze smyczą w ręku. Stwierdziłam, że nie tylko on musi się przewietrzyć.
Skręcaliśmy w całkowicie nieznane mi uliczki.
Przeszłam przez ulicę.
Spojrzałam w lewo.
A tam tir z pełnym rozpędem jechał prosto na mnie.
Seth skoczył i znalazł się po drugiej stronie. Ja także odskoczyłam, choć o wiele wolniej. Wystarczająco jednak, aby maszyna mnie nie rozjechała.
Patrzyłam na samochód, który nawet nie zwolnił. Jechał cały czas dalej.
No, a przynajmniej do momentu, w którym uderzył w dom, wbijając się w ścianę budynku.

Ten rozdział zadedykuję (bo mogę) mojemu skejtowi. Nie muszę wymieniać jej nazwiska, bo ona dobrze wie, że właśnie o niej piszę.

1 komentarz:

  1. http://img2.cda.pl/g/97225_0a123c43ff8aadbdc638de787cb78366.gif

    OdpowiedzUsuń